I nie chodzi tu o biadolenie, ale o to, by diagnozując stan obecny, szukać recepty na uzdrowienie sytuacji, na sanację Sarmacji.
Zostawię na boku gospodarkę, choć jej trudna sytuacja jest jednym z powodów sarmackiej zapaści. Zostawię na boku promocję, choć brak sensownej promocji jest jednym z powodów, że nowych Sarmatów przybywa bardzo niewielu, co z kolei - przy normalnych ubytkach - powoduje, że Sarmacja się kurczy.
Skupię się na stanie sarmackiej elity, czyli szlachty. Zjazd Szlachty Sarmackiej to jedna, wielka komedia omyłek. Biję się w piersi - także moich. Trzeba było inaczej prowadzić Zjazd, inaczej organizować głosowania. Ale też Zjazd, to my wszyscy, cała szlachta. Jeden się myli - inny go poprawia - wspiera - pomaga.
Tymczasem takie oto posty pojawiły się na liście Zjazdu i LDKS:
- ten zjazd to burdel, wielki burdel, w którym nie ma sensu uczestniczyć;
- rozkład jakiegokolwiek przydatności (cytat za oryginałem!) owego zjazdu dotarł do stadium finalnego;
- Zjazd jest potrzebny jak plaster na d*pę:
- Dobrze, że marszałek jako idea i jako persona nie ma wpływu na mnie. Nie jest moim reprezentantem. Nie składałem żadnej przysięgi na jakiś martwy kodex. Nigdy nie głosowalem w wyborach Marszałka. (...) Ten cały "samonierząd" sarmacki ma tylko walory rozrywkowe;
Otóż ja się pytam. Pytam się głośno. Jak mamy cokolwiek dobrego w Sarmacji zrobić, jeśli dla niektórych z braci szlachty żaden zjazd szlachty potrzebny nie jest, dyskusja o przyszłości szlachty - a więc i Sarmacji - jest potrzebna jak plaster na d*pę, kodeks szlachty sarmackiej jest martwy, a więc i cała idea, że sarmackie szlachectwo zobowiązuje jest martwa!
Ja wiem: kolejni Marszałkowie Szlachty robili niewiele, a za to znikali. Wiem. Ale czy to oznacza, że idea "szlacheckiego samorządu" i jejgo reprezentanta jest zła i trzeba ją zlikwidować? Ja wiem, że przebieg ostatniego zjazdu był dramatycznie zły, ale czy to oznacza, że zjazdy szlachty trzeba odesłać do lamusa?...
Odpowiem tak: panie i panowie, robić się Wam nie chce, to i łatwiej Wam likwidować niż budować! Łatwiej pośmiać się ze zjazdu szlachty, niż się weń zaangażować! Oburzycie się, że to nieprawda? Że z pobudek ideowych o "plastrach na d..." mówicie? Jeśli tak, to powiedzcie, co proponujecie w zamian! Konkrety, proszę!
A moja propozycja jest prosta. Są propozycje w sprawie instytucji Marszałka Szlachty i samego Zjazdu. Dopracujmy je, przegłosujmy, działajmy. Dla dobra Sarmacji. Dla dobra nas wszystkich.
diuk Piotr Kościński
Diuku Czcigodny!
OdpowiedzUsuńDwie uwagi:
1. Źle Pan zacytował moje słowa z LDKS - pisałem o samonierządzie szlacheckim, a nie sarmackim
2. Pan uznaje, że każdy szlachcic ma obowiązek przynależności do samorządu szlacheckiego, a szlachta to jakaś społeczna grupa formalna (mówiąc językiem socjologii). Ja mówię inaczej - nikt nie ma prawa pretendować do bycia powszechną organizacją szlachty. Szlachta to zbiorowość jednostek wyróżnionych przez Księcia za ich pracę dla Ojczyzny - za ich INDYWIDUALNE osiągnięcia (choć, oczywiście zrealizowane poprzez rozmaite interakcje z innymi Sarmatami). To nie jest tak, że Książę mnie nobilitował i mam przynależeć do jakiegoś kolektywu zwanego "zjazdem szlachty".
3. Ja o konkretach dotyczących szlachty pisałem - również ostatnio na ldks. Teraz szlachta nie ma właściwie ŻADNYCH przywilejów. Ja już chyba ze trzy razy chciałem doprowadzić do tego, aby jej znaczenie wzrosło poprzez wprowadzenie wyborów do IS. Nie udało się - z tego, co pamiętam m.in. przez Pański opór.
4. Kodex szlachty jest martwy, bo go "zjazd szlachty" zabił. Tyle słów o godności, honorze i dobrym imieniu KS. Słowa, słowa, słowa...
W trakcie pisania z dwóch uwag zrobiły się cztery :)
OdpowiedzUsuń